Fresh Faces Poland 2015 została 18-letnia Aleksandra Przybyła Modelka – co to jest?

Casting – co to jest?

W tym odcinku chciałam Wam napisać, o co chodzi z castingami. Oczywiście w kontekście modelkowym, bo gdyby punktem odniesienia był cały internet,  to mogłoby chodzić też o odlew zębów albo mała czarną tabliczkę z napisem hollywood (postanowiłam wplatać do moich postów takie pocieszne suche anegdotki, zabawne, nie? Nie. No wiem, ale jest późno, a ja znowu nie mogę zasnąć). Są oczywiście castingi dla aktorów, miss, masterszefów, a nawet na recepcjonistki, ale nimi też dziś nie będziemy się zajmować.

CASTING oznacza, że poszukiwane są modelki.
Na ogół pod kątem określonego zlecenia, np. pokazu, czy sesji lub naboru do określonej agencji modelek. Istnieje też inny typ castingu, chyba mój ulubiony, czyli “casting na modelkę” (przeważnie to oznacza, że ktoś organizuje jakiś konkurs lub tworzy/poszerza agencję modelek, poszukując ich wśród dziewczyn, które jeszcze modelkami nie są. Dość szczupły target można by powiedzieć, zaglądając na maxmodels, gdzie modelkami są chyba wszystkie dziewczyny z Polski).

Casting na ogół ma sprecyzowane kryteria, które powinny spełniać kandydatki. To coś jak anons o wakacie* (*dla młodszych czytelników – ogłoszenie o wolnym miejscu pracy) z wymaganiami, które powinni spełniać aplikujący. W castingach do bardzo prestiżowych zleceń najczęściej nie podaje się podstawowych kryteriów tj. wzrostu, obwodów… Tam to jakby na defaulcie oczywiste, że nie chodzi o utyte karły. Doprecyzowany jest jedynie pożądany typ urody, look, styl. Informacja o takich castingach trafia do ściśle zaufanego grona osób, które te podstawowe wymogi znają, lub czują intuicyjnie. Świeżej obsady szuka się głównie przez agencje modelek – które z automatu selekcjonują odpowiednie na dany casting modelki. Wpychanie na casting modelki, która kompletnie nie pasuje, bo jest np. nie w formie, za niska, za świeża, grozi blamażem – i powiadamiającej agencji, i dziewczynie. Im ciaśniejsze sito selekcji, tym mniej “wypadków” przy pracy.

Sprawy się komplikują przy castingach mniej selektywnych, gdzie z różnych powodów klienci poszukują modelek poza ofertą najlepszych agencji, i zaglądają też agencji modelek “Dziśotwieramwłasnąagencję”, “KiedyśbyliśmyOK” albo decydują się na otwarty casting. Głównym powodem jest najczęściej cena, ale nieraz przemawiają za tym inne powody. Wiele bardzo doświadczonych modelek jest już “za starych” w ocenie agencji, dla których priorytetem jest jednak kreowanie nowych gwiazd, i trzeba trafić do nich bezpośrednio. Zdarzają się świetne modelki, ale zrażone do agencji, czy po prostu bardziej przedsiębiorcze, które pracują na własną rękę i nie są nigdzie zrzeszone. Nieraz klient sam ma ambicje wykreowania nowej twarzy, szuka czegoś świeżego, niezmanierowanego… taniego, łoteva. Więc ogłasza się ten casting, opisuje kogo szukamy, czeka na zgłoszenia, i…
JEB.
INWAZJA.
Zalew zgłoszeń z dupy, z których zaledwie co któreś ociera się o założenia castingu.

Bo trend wśród większości samozwańczych internetowych modelek, ale też bardziej zdesperowanych bookerów z agencji modelek “Każdymaagencję_mam_i_ja” jest taki, że wymaganiami określonymi w castingu należy się kompletnie nie przejmować.

Jeżeli na przykład w takim ogłoszeniu o castingu jest napisane, że do sesji poszukiwane są modelki  o precyzyjnie podanym wzroście np. pomiędzy 176 – 178 cm, to warto też, żeby zgłosiły się takie osoby, co mają 164 cm. Przecież jak się organizatorom taka niższa dziewczyna spodoba, to oni obetną nogawki w kilkunastu parach spodni, które są do sfotografowania na sesji, albo zatrudnią grafika, żeby potem te spodnie retuszował i domalował buty w całości zasłonięte za długimi nogawkami. Jak ktoś kiedykolwiek widział Magdę Gessler na żywo i na oficjalnym zdjęciu, wie doskonale, o czym mówię.  Szczególnie, gdy jest napisane, że casting dotyczy sklepu internetowego, gdzie wiadomo, że ubrań jest do sfotografowania bardzo dużo, mają różne drobne wzorki i faktury,  a zdjęcia są potrzebne na już – tam graficy mogą się najbardziej wykazać!!!! Chodzi o pokaz? – tym lepiej! Na wybiegu do wspólnego finału z modelkami mierzącymi w większości po 180 cm plus 11 cm szpilki taka niższa osoba będzie przecież niesamowicie pasować…

Podobnie, gdy jest napisane, że poszukiwane są modelki do 92 cm w biodrach. Zatem kandydatki mierzą się w biodrach – tuż nad kościami biodrowymi. A nie w najszerszym miejscu dupy, eufemistycznie określanym “biodrami” przez wszystkich, którzy z branża modelingową mieli jakąkolwiek styczność. Albo wcale. Lepiej wpisać 89 w ankietę i przyjść na casting, niech oni sami sobie mierzą, za to im płacą.

A co mi szkodzi spróbować. Trzeba w siebie wierzyć.

Ja rozumiem, że ocena urody jest subiektywna, komuś może się wydawać, że jest paszczurem, choć branża modelkowa pada na kolana, a częściej odwrotnie; rozumiem, że można się zgłosić na casting dla modelek od 176 jak ma się 174 ale wyjątkowo długie nogi, kulturalnie uzasadniając to na wstępie, rozumiem drobne rozbieżności wynikające z błędów pomiarowych… Ale może ktoś w komentarzach mi wyjaśni, dlaczego tak ciężko uhonorować twarde, oczywiste cyferki? Na co liczą dziewczęta, bo nie modelki przecież, startujące z poziomu >170 cm do castingów dla modelek powyżej 176cm? Że osoba, która musi przejrzeć 200 kandydatek z czapy, żeby znaleźć pięć adekwatnych, zachwyci się stodwudziestymczwartym obliczem uczestniczki, i zapamięta ją pod kątem przyszłych zleceń? Czy, że na sesji lub pokazie wysokie modelki pracują na bosaka albo w trampkach, nie w obcasach, więc użycie obcasów wystarczy do zrekompensowania deficytów wzrostu?
Dygresja. Przepraszam.

W opisie castingu jest też na ogół pożądany sposób kontaktu, czyli na przykład, że na casting trzeba się stawić osobiście we wskazanym miejscu i godzinie, albo wysłać nieretuszowane zdjęcia, tzw. snap shoty, polaroidy, itd. na mail. I tu niby prosta sprawa, ale przerasta nieraz poważne agencje modelek. Proszę jako klient o polaroidy modelek – kandydatek do zlecenia, a dostaję streszczenie CV modelki przez telefon. Gdzie to nie pracowała, i kto to się nie zachwycał. Zamiast. Albo proszę o polaroidy, a dostaję selfiki z 8 filtrami. Czy zdjęcia z miekkim światłem, w wystudiowanych pozach, makijażem no-makeup, coś trochę jak testy, tyle, że w chujowym bikini i na białej ścianie. Albo całą książkę, w rozdzielczości 300 dpi do formatu A4, zzipowaną, zrarowaną, wrzuconą na FTP. Albo link do strony agencji z zakładką modelki, gdzie byłam 16 razy, i na tej podstawie zdecydowałam poprosić o te nieszczęsne polaroidy. Zamiast. O gawędzie na prywatnego FB z milionem szczegółowych pytań nieadekwatnych do etapu castingu, oczywiście zamiast tych polaroidów, to już nawet nie wspomnę. Takie czasy.

No ale dobra, przebrnęliśmy przez to. Jesteśmy na castingu lajf. Spotykamy kandydatki twarzą w twarz.
Mierzymy.
Wzrost.

Ale ja zawsze miałam 178 cm, nie 172…” Ups.

Ale ja na pewno mam 180 cm, proszę mnie zmierzyć jeszcze raz” mówi sięgająca mi do czubka nosa modelka (mam 176 i nie nosze obcasów).

Talia.

Normalnie mam o X mniej centymetrów w talii, ale JESTEM PRZED OKRESEM.

BANG!!!!!
Jeżeli okres jest raz na 28 dni, a obrzęki przed trwają powiedzmy 4 dni, to statystycznie 1 na 7 modelek mogłaby się na to uskarżać. A na castingu – fenomen!!!! Dokładnie na odwrót! 6 na 7 modelek jest przed okresem! Chyba, że casting dotyczy modelek, których typ urody predestynuje je do wyjazdów do Azji. Wtedy przed okresem jest 3/7 modelek, a 2/7 są CHWILOWO nie w formie BO UTYŁY W CHINACH. Rili????

Biodra.
A na casting w jeansach z podwójnymi kieszeniami, w środku koniecznie klucze i telefon.

Nie, jeansów nie zdejmę, bo – tadam – mam okres.

Merci. Do zobaczenia na kolejnym castingu!

źródło: elementarz dla modelek
fotografia czołówkowa by grymuza@imaga.pl


Autor tekstu: Magda Majka Lewicka

Była zarówno modelką jak i bookerką w dobrej agencji. Aktualnie realizuje się jako właścicielką firmy Imaga.pl produkującej między innymi sesje zdjęciowe, klipy filmowe i pokazy mody. Wulkan energii i kreator sytuacji dziwacznych ;) prowadzi popularnego bloga elementarzdlamodelek.blogspot.com którego przedruki znajdziecie w Promodels Magazine.


Ta strona używa cisteczek (cookies). Korzystając z tej strony akceptujesz jednocześnie używanie przez stronę cookies.
Ostrzeżenie o nagości! Na pod stronach Promodels Magazine mogą znaleźć się materiały zawierające nagość. Jeśli nie akceptujesz tego faktu sugerujemy nie korzystać z naszej strony WWW. .

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij