Fotograf – co to jest? Zuzanna Bijoch dla Harper’s Bazaar UK, Październik 2015

Statement – co to jest?

Statement jest to rachunek modelki prowadzony przez agencje.

W statemencie zapisywane są wydatki poczynione przez agencję na rzecz modelki, niejako na kredyt. Pewnie nawet jak jesteście z jakieś kompletnej dupy, dotarło do Was, ze profesjonalna agencja nie każde modelce za nic płacić. No niezupełnie właśnie. Nie każde płacić, ale wszelkie wydatki zapisywane są na statement. Kiedy modelka zaczyna zarabiać, poprzednio dokonane na jej rzecz inwestycje są jej odliczane. W zależności od klasy agencji, nieraz z nawiązką.

przykładowy statement z bloga http://www.svenler.com/blog/income-statement-how-much-does-a-top-model-really-make/

przykładowy statement z bloga http://www.svenler.com/blog/income-statement-how-much-does-a-top-model-really-make/

W dalszej części artykułu napiszę Wam o paru nawiązkach. I o tym, za co jeszcze agencje wystawiają modelkom rachunki. Nie są to jakieś specjalnie rasowe praktyki ani uosobienie wdzięku. Bazuję na przykładach z agencji zagranicznych, i serdecznie je przepraszam za brak dyskrecji, chociaż i tak nie zrozumieją. Natomiast wyjaśnię jeszcze, żeby dopiąć wątek, że jeżeli modelka nie zacznie zarabiać zgodnie z oczekiwaniami agencji, to z czasem agencja coraz mniej skora jest do dalszych inwestycji. Ostatecznie drogi danej modelki i danej agencji się rozchodzą, bo nikt nie jest zadowolony, kiedy modelka nie zarabia.

Zwyczajowo, jeżeli to koniec kariery dziewczęcia i opuszcza ono rynek modelingowy celem udania się na emeryturę albo siedzenia w domu i wpierd!@#$ czipsów przed telewizorem, agencja mówi trudno i traktuje to jako zawodowe ryzyko wiążące się z inwestowaniem w nową modelkę.
Natomiast gdy modelka udaje się do kolejnej  agencji, na ogół poprzednia agencja, z różnym skutkiem, domaga się przynajmniej zwrotu poniesionych nakładów lub częściej kary umownej za zerwanie umowy przez modelkę, wedle zawartej uprzednio umowy.

A zatem co pojawia się w statementach jako wydatek – radzę, aby czytały to WYŁĄCZNIE modelki, ewentualnie zaniepokojone agencje. Reszta i tak nic nie zrozumie i się zanudzi, ale modelki mogą dzięki temu oszczędzić parę groszy!

  • koszty dojazdów poprzednio “zafundowane” modelce – to nie budzi jakby wątpliwości, pomijając mały wałek na fakturach, który zaraz zdemaskuję, hahha!
  • kieszonkowe wypłacone modelce (standard podczas pobytów zagranicą na zaproszenie agencji),
  • koszty noclegów w hotelach – to jakby łatwo można sprawdzić z obowiązującymi cennikami, chociaż agencje modelek mają zapewne rabaty, którymi nie dzielą się z modelkami, oszczędności zatrzymując dla siebie, ale cóż – ich przywilej,
  • koszty pobytu w mieszkaniach dla modelek, aranżowanych przez agencję, zwłaszcza zagraniczną – zapraszającą.  No i tu się zaczyna czasem coś trochę nie zgadzać. Bo jakby tak trochę poszukać, to na własną rękę modelka znalazła by mieszkanie dużo tańsze, o dużo wyższym standardzie. W agencyjnych mieszkaniach na ogół warunki są średnie, tłok i a ceny zawyżone.
    Nie jest praktykowane, żeby żądać pokazania przez agencję faktur z rzeczywistymi cenami wynajmu mieszkań.  Zarabiająca dziewczyna tak naprawdę oddaje potem ze swojego statementu zarówno własny czynsz, jak i czynsze mniej fartownych koleżanek, które z nią mieszkały, ale nie udało im się zarobić dość, żeby agencji “oddać” za mieszkanie. Więc jeżeli zarabiasz, a rynek nie jest dziki i nieznany – opłaca się wyprowadzić z agencyjnego mieszkania i za swoją kasę wynająć tańsze, jeżeli tylko masz do tego ekipę.
  • druk kompozytek – nikt nie jest w stanie sprawdzić, ile naprawdę ich wydrukowano i rozdano/rozesłano. Możesz zacząć się martwić, jeżeli wedle statementu nakład Twoich kompozytek jest porównywalny z poczytnym magazynem dla panów. O 10 EUR nie wypada się kłócić – zbytnia drobiazgowość i brak zaufania może zrażać do Ciebie ekipę agencji, ale jeżeli kwoty są znaczące, warto wiedzieć, skąd się takie biorą,
  • koszty testów – niepokojące, jeżeli agencja zleca tych testów dużo, są drogie i daremne, nie masz dzięki nim więcej pracy itd. Oczywiście nie wypada za bardzo o tym dyskutować, jeżeli agencja Cię reprezentuje, powinna działać w Twoim interesie a Ty jej ufać, natomiast jeżeli pracujesz już parę lat, masz książkę, a nagle bez istotnego powodu (istotnym powodem może być zmiana looku, wejście nowy rynek o innej estetyce, okazja do współpracy ze szczególnym fotografem, itd) ktoś w Twoim imieniu zaczyna wydawać Twoje pieniądze na nowe zdjęcia, może warto skonsultować to np. z agencją macierzystą,
  • koszty zakupu magazynów z sesjami z udziałem modelki – po 2 egzemplarze (możliwość użycia w książce zdjęć nadrukowanych dwukrotnie) lub nawet 4 – rzekomo dla Was, dla agencji matki, ale tak serio to nie wiem co agencję robią z tyloma egzemplarzami, bo prawie nigdy ich nie wysyłają,
  • koszty wydruku odbitek – nieraz też przewalone jak tralala w stosunku do cen rynkowych, ale cóż jeżeli odbija się u najlepszych – nie do sprawdzenia,
  • koszt wysyłki materiałów promocyjnych do klientów – nie do sprawdzenia, no chyba, że porównywalny z kosztem wysyłki kontenera lodówek FedExem do HK,
  • koszt reprezentowania modelki na stronie – to już ciekawostka dropsa, ale nagminna, a kasa niemała i leci jakby niepostrzeżenie,
  • uwaga, uwaga  – ja padłam – POLAROIDY. Co prawda to rzadkość, ale znajdowałam na statementach agencji uważanych za najlepsze pozycję kosztową na kilkanaście EUR, gdzie modelkę obciążano za wykonanie i rozesłanie jej polaroidów. Na szczęście rzadkość, dla wielu agencji to rutynowe działanie w ramach reprezentacji i prowizji,
  • koszt smsów wysłanych do modelki celem powiadomienia jej o czymś hahahhhahhhaa…  po parę eurocentów, w agencji, której nazwę większość modelek wymawia w uniesieniu, szeptem i z półprzymkniętymi oczami,
  • specyficzne wydatki – zabiegi, treningi, dermatolog, aparat ortodontyczny – kwestia bardzo indywidualna, zdarza się, że agencja kredytuje takie działania w ramach inwestycji, żeby podnieść “wartość rynkową” modelki,
  • prowizja za wypłacenie zaliczek przed otrzymaniem ich od klienta – tak, tak! Niektóre agencje traktują wypłacane awansem kieszonkowe czy ponoszone w imieniu modelek wydatki jako zaliczkę i naliczają dodatkową prowizję na swoją korzyść za pieniądze wypłacone modelce przed wpłaceniem ich przez klienta,
  • podatki – tu warto poprosić o udokumentowanie, że agencja rzeczywiście zapłaciła te podatki. Jeżeli to jest dopiero rezerwa na podatki, które mają być rozliczone w przyszłości (pod koniec roku, po zapłacie przez klienta – cokolwiek usłyszycie, żeby Was zbyć :D) – poproście o kopie statementu potwierdzoną przez agencję. Nieraz agencje deklarują odprowadzanie podatku dochodowego w Waszym imieniu, ale tego nie robią. A w końcu ze skarbówką jakoś trzeba się będzie rozliczyć  – zbierajcie dokumenty, które mogą Wam to ułatwić,
  • prowizje – prowizjom będzie poświęcony osobny wpis,
  • ubezpieczenia, zwłaszcza społeczne, składki emerytalne itd – też warto mieć na to dowód, że agencja to zapłaciła lub miała zapłacić –  kiedyś takie potwierdzenie może Wam się przydać,

No i teraz a propos tego słodkiego wałka.

Agencje, kredytując Wam cokolwiek, zbierają za to na ogół faktury. Księgują to jako swoje koszty. To samo w sobie jest jeszcze fair, jeżeli te koszty odejmują potem od Waszego dochodu. To zmniejsza Wasz dochód, przez co płacicie też mniejszy podatek dochodowe.

Natomiast już nie fair jest, jeżeli na Waszej umowie są Wszystkie zarobki, od wszystkich płacicie podatek, a dopiero z kasy która powinna Wam być oddana do ręki agencje odliczają sobie koszty, na które wzięły wcześniej faktury. Wtedy to Wy ze swojej kasy płacicie podatek, który powinna zapłacić agencja!

Jeżeli to jedna rocznie faktura za ksero i hostel  – nie ma co bić piany. Natomiast jeżeli agencja kredytuje Wam rocznie kilka biletów lotniczych do Azji, hotele, i aparat ortodontyczny, bierze za to faktury, traktując je księgowo jakie własne koszty, a faktycznie – jako Wasze, odciągając od zarobków netto (na rękę) to możecie trochę rocznie tej kasy stracić.

Pewnie zrobiłam więcej złego niż dobrego tym wpisem ;) bo modelki i tak się martwią tylko o snapczata, i nic nie rozumieją – a nieuczciwym agencjom, które do tej pory na to nie wpadły, podsunęłam sympatyczne algorytmy na oszczędności kosztem lasek, ale cóż…


Źródło: elementarz dla modelek


Autor tekstu: Magda Majka Lewicka

Była zarówno modelką jak i bookerką w dobrej agencji. Aktualnie realizuje się jako właścicielką firmy Imaga.pl produkującej między innymi sesje zdjęciowe, klipy filmowe i pokazy mody. Wulkan energii i kreator sytuacji dziwacznych ;) prowadzi popularnego bloga elementarzdlamodelek.blogspot.com którego przedruki znajdziecie w Promodels Magazine.


Ta strona używa cisteczek (cookies). Korzystając z tej strony akceptujesz jednocześnie używanie przez stronę cookies.
Ostrzeżenie o nagości! Na pod stronach Promodels Magazine mogą znaleźć się materiały zawierające nagość. Jeśli nie akceptujesz tego faktu sugerujemy nie korzystać z naszej strony WWW. .

The cookie settings on this website are set to "allow cookies" to give you the best browsing experience possible. If you continue to use this website without changing your cookie settings or you click "Accept" below then you are consenting to this.

Zamknij